Łydko, wróć! | 2015/05/21 |

Po wczorajszych 6 km biegu w deszczu i dzisiejszym morderczym w tempie treningu  step-sztangi-respirator moje łydki umarły i znajdują się w jakiejś odległej galaktyce. Są w niebie dla zbolałych i zmaltretowanych części ciała. Ale nadal chodzę. Czary z mleka!

Oraz Syn mój najstarszy zagaja: „Mamo, zagraj ze mną w piłkarzyki, co?”

Pewnie, że zagram, Synu. Albowiem gdyż ponieważ mam opcję „zmartwychwstanie” w pakiecie powitalnym. Ze stałą odnawialnością co rano. Opcja ma wprawdzie wyłącznik czasowy między pierwszą w nocy a piątą rano, ale spokojnie – wtedy jestem w trybie gotowości. Nieustający stand by z mleczkiem, kocykiem, kołyszącymi ramionami i bajką na życzenie.

Wszystkie SuperMatki tak mają. A SuperOjcowie wracają po dobie spędzonej za kierownicą, biorą prysznic i hop – już jeżdżą z dziećmi na rowerze, albo bujają huśtawki, z których wystają tylko majtające się, dziecięce nogi.

Wszelki wypadek | 2015/05/20 |

Jadę do pracy.

Pociąg turkoce po szynach, ludzie wiszą gdzie i na kim popadnie, gimnazjaliści spierają się, kto ma więcej lajków pod zdjęciem z imprezy u Rafała.

Pozdrawiam Rafała, kimkolwiek jest, gdyż w odczuciu pasażerów SKM-ki jest już postacią mityczną.

WTEM ściana deszczu.

No tak.
Ale przecież mam parasol.

Dopiero po trzech minutach dotarło do mnie, że owszem mam. Nawet dwa. Jeden w domu, drugi w pracy. Na wszelki wypadek, gdyby padało.

Brawa dla mnie.
Dziś wystapię w stylizacji ala zmokła zielononóżka z wolnego wybiegu.

Tak, to ja | 2015/05/19 |

Dziś pierwszy raz od bardzo dawna (dziesięciu lat jakoś) popatrzyłam na siebie w lustrze z akceptacją i chyba nawet sympatią.

Stałam w bieliźnie, patrzyłam na swój daleki od doskonałości brzuch matki trojga dzieci (który naprawdę dużo zniósł i powinien dostać osobny medal za rozciąganie 3x30kg a jednak nie wlecze się po podłodze i nie jeździ osobnym autobusem). Na włosy, które odrosły po raz kolejny i to przecież niby nic wstrząsającego, ale ja pod powiekami nadal mam obraz siebie bez nich i poczucie bycia niepełną w tej swojej kobiecości. Na oczy nadal niebieskie i uśmiechnięte.

Dla moich dzieci jestem absolutnym mistrzem świata. Dlaczego tyle mi zajęło, by choć spróbować zrozumieć ich punkt widzenia i zobaczyć w sobie kogoś, kto może jednak jest trochę super? Bo przecież chyba trochę jestem.

Uśmiecham się do tej naprzeciwko z pastą na policzku. Dziś mam dzień dobroci dla siebie. Nie wiem, czy jutro też będę go mieć, bo to całkiem świeży stan, ale miło się tak czuć. Napiszę to tutaj i postaram się zaglądać, bo oczywiście, ponieważ jestem rasowym nadwrażliwcem, krytyka innych mnie nadal boli i uparcie niszczy mnie od środka. Ale obiecałam sobie, że będę z tym walczyć.

Tak, nie mam już rozmiaru XS, możliwości wyjścia do kina czy na piwo o dowolnej porze po pracy i powrotu do domu, o której mi się spodoba, licznej grupy chcących mnie gdzieś wyciągnąć znajomych, czy komfortu spakowania się na tygodniowy wyjazd w mikroplecak plus książka w dłoni. Ale to naprawdę niska cena za to, co mam.

Miłego dnia :-)

Wieczór szaradzisty | 2015/05/18 |

Igo rozwiązuje krzyżówkę.
8 poziomo.
- Dbają o środowisko… Śmieciarze!
- A nie ekolodzy? – podrzucam nieśmiało.
- Mamo, no weź! – żachnął się Igo – Śmieciarze zbierają śmieci a nie przywiązują się do drzewa i czekają na telewizję.

Wielbię Go

Osobisty przedszkolak z zamiłowaniem patriotycznym – sztuk jeden. Dzieci obserwujące dalszy rozwój wydarzeń – sztuk dwa. Matka w stanie wskazującym na ewentualny afekt skutkujący morderstwem – sztuk jeden. Osoby śpiące – Książę Małżonek – sztuk jeden.

Od piątej trzydzieści Jan śpiewa pieśni narodowo-wyzwoleńcze. Śpiewa głośno, dobitnie i nie przejmując się protestami słuchaczy. Prawdziwy artysta nie baczy bowiem na przeszkody, gdy sztuka przez niego przemawia.

Chciałabym, by przemawiała nieco ciszej i może troszkę zmieniła już repertuar.

Meczyk był | 2015/05/16 |

Matka dzieciom po harataniu w gałę jest lekko nietomna i rozwichrzona, a o namalowaniu sobie oczu dziś zapomniała. Reszty nie maluje, bo nie umie i nie lubi.

Bycie rodzicem piłkarza jednak zobowiązuje, więc nie marudzi, tylko nadal poszukując oddechu pozuje Synowi, któren zapragnął ją natentychmiast uwiecznić.

Tu na tle ukochanej czarnej tapety w przedpokoju.

image

Profilaktyka | 2015/05/16 |

Młoda występuje dziś odziana w przecudnej urody sukienkę z falbankami.
Książę Małżonek komentuje:

- Tylko mi chłopów żadnych nie podrywać, bo RMNP!!
- RMNP? – dziwi się Igor
- Rodzona Matka Nie Pozna.

:-)

Jakie dzieci są największym i codziennym marzeniem rodziców?

Śpiące :-)

image

image

image

Koleje inspirują | 2015/05/14 |

Dworzec Zachodni w Warszawie stanowi cudowne źródło moich rozmaitych codziennych zdumień i zadziwień.

Dzisiejszego ranka na ten przykład przez peron drugi szły przede mną oszałamiające wręcz buty.

Miały kilkunastocentymetrowe obcasy, dużo dżetów, dużo kryształków, bardzo dużo cekinów i jeszcze do tego ćwieki. Oraz były w mocnym odcieniu różu pod tytułem „jeśli nas nie widzisz, musisz być bardzo martwym kretem”. Brakowało mi tylko choinkowych lampek i pozytywki wygrywającej Elvisa.

Z butów wystawała ciemnowłosa wielbicielka solarium i tipsów o długości uniemożliwiającej moim zdaniem normalne funkcjonowanie. Tyle mogłam zobaczyć z mojej perspektywy.

Bardzo gorąco chciałam uwiecznić tę przecudnej urody parę moim aparatem w telefonie, niestety zanim znalazłam go w torbie (zawsze na dnie, zawsze złośliwie na dnie), buty wraz z właścicielką postukały na schodach i bezpowrotnie znikły mi z pola widzenia.

Oszołomienie pozostało ze mną jeszcze przez kilka godzin.

Ubezpieczony | 2015/05/13 |

- Janku, czy masz w przedszkolu narzeczoną? – zapytała Miła Ciocia.
- Dwie mam – odparł z dumą Jan, znany na dzielni amant i łamacz serc niewieścich.
- Dwie? – zdziwiłyśmy się obie.
- Bo jak nie ma Majeczki to tańczę z Dagmarą – odrzekł niewzruszony Jan i nasunął na czoło czerwony kapelutek, gdyż słońce świeciło mu prosto w wielkie niebieskie oczy z długą firaną rzęs, których zazdrości Mu własna matka.

No tak.
Logiczne.


  • RSS