| Zaparkuj | Wsteczny |

Jak przystało na Stare Dobre Małżeństwo nastała w końcu ta chwila, kiedy obie z Halutą urlopy spędzamy oddzielnie. Nie wiem czy to już kryzys naszego pożycia, czy też wynikło to raczej z faktu braku konkretnej i ostatecznej decyzji co do tego, która z nas ma zmienić płeć. Tak czy inaczej pojechała. Nad Wigry. Wraca za dwa tygodnie – akurat wtedy ja się będę zwijać na moje prywatne dwa tygodnie laby. A teraz siedzi nad wodą i mnie wnerwia. Znaczy nie samym siedzeniem, nie, nie.

Ale…

Siedzę sobie w pracy. Warszawa w rozkwicie burzowego lata, na dworze trzydzieści i jeszcze grubo przed deszczem. Parno i duszno jak w piekle. W bloku naprzeciwko banda kastratów urządziła sobie karaoke i katują kolejne szlagiery muzyki nie najwyższych lotów i ambicji. Zagęszczenie ludzia na metr biurwowo-kwadratowy przepotworne, a że tak się składa, iż w naszym pokoju każdy ludź jest kobietą, sama rozmaitość woni perfum robi swoje. Wentylator rzeźbi coś leniwie w okolicy ale marnie mu idzie. Mam ochotę się skroplić i popłynąć na pobliski trawnik jednakowoż obowiązek i różne takie wrodzone przeszkadzajki w stylu odpowiedzialności znacznie takie rozmaite ochoty niwelują. Albo nawet bardziej mam ochotę przespacerować się do wyjącej bandy i hersztowi otworzyć w dupie parasol. Pozostałym zaś sprezentować lewatywę ze żwiru.

Wtem…

Wiadomość mms. A to pomostek nad wodą, a to szarlotka pyszna w barze nad Bryzglem, a to sieja w tym roku pyszna jak nigdy. No i tak siedzę potem myśląc jak bardzo chciałabym być całkiem gdzie indziej i moczyć stopy w jeziorze. Ale dobra, spokojnie, ja odliczam do siedemnastego. I jestem oazą spokoju. Normalnie wyjadę, zalegnę i nie wstanę. Oraz wystąpię o azyl klimatyczny.

Tymczasem właśnie oto znalazłam zdjęcie z wyjazdu do Muszyny, na którym to wyjeździe się właśnie z Halą poznałyśmy (znaczy konkretniej poznałyśmy się przed wyjazdem w drodze na dworzec, wcześniej znałyśmy się wyłącznie pobieżnie z kilku wpisów do księgi gości na ro2). Ech, to były czasy. Byłyśmy piękne, młode i bogate w życiową mądrość na każdy temat oraz rżałyśmy dziko ponad dwadzieścia godzin w pociągu i nadal nie miałyśmy zakwasów. A ja miałam pióra do pasa, talię osy i Wujka Staszka Mistrza Ciętej Riposty i małym palcu. U stopy. Oraz mogłyśmy wypić morze kadarki i nadal ze swadą rzucać w te i wewte "Gibraltarami", "zarzewiem tężca" oraz "wyindywidualizowaniem z rozentuzjazmowanego tłumu". A teraz proszę… musiałam się nieźle skupić by napisać to bez rażących oko błędów. Te wolne rodniki atakują szybko i znienacka. Dziady cmentarne no.

A to my. Piękne dwudziestoletnie focze samice w oślepiającym słońcu.
Więcej zdjęć nie pamiętam, lecz za wszystkie jakby co bardzo żałuję.

  • Napisane przez bu w dniu 2009/08/04.

    Wzruszyłam się…. naprawdę…. A co do oddzielnych urlopów w małżeństwie – podobno dobrze to robi obu stronom:)

  • Napisane przez Animowany Czytelnik w dniu 2009/08/04.

    Znaczy to się znaczy, iż od połowy sierpnia słoneczna i wakacyjna pogoda będzie? Bo i ja wtedy zacznę urlopowanie….

  • Napisane przez Meg w dniu 2009/08/04.

    jesteśćie obie, jak wino… Czas Wam służy i szlachetniejecie w swoim niezmiennym pięknie;-)
    Wolnym rodnikom kopa w odwłok i dołożyć z półobrotu.

  • Napisane przez zakochany-ogr.blog.pl w dniu 2009/08/04.

    Nie ma nic gorszego – zawsze jedna połowa ma lepsze wspomnienia i, o zgrozo, lepsze zdjęcia ;)

    Znaczy, nie to żeby tam zaraz jakaś zazdrość czy coś, prawda, ale jednak taki niesmak pozostaje i ta nieustannie krążąca po głowie myśl, że to drugie rozwiązanie może i było lepsze. :)

    No.

    Pozdrawiam ;)

  • Napisane przez kociubinska w dniu 2009/08/05.

    A telefonów to czemu się nie odbiera? Się grzecznie pytam? Hę?
    Nagrałam Ci się :)

  • Napisane przez Bury w dniu 2009/08/07.

    Czyżby nie doszedł mój poprzedni wpis?
    Pytałem czy ten wyjazd to był randkowy spęd z Madzixem i innemi chłopeczkami i dzieweczkami z ro2?

  • Napisane przez Bajka w dniu 2009/08/07.

    no chyba nie doszedł.

    Dokładnie ten! :)

    Moja ulubiona ksywa uczestnika to Total Tapczan Ex Hat. Swoją drogą to niezmierniem ciekawa, co u nich teraz słychać ;)

  • Napisane przez Bury w dniu 2009/08/08.

    pamiętam jak przez mgłę takiego randkowicza o nicku Lolek, który podobno się pojawił w Muszynie i nawywijał. To taki sprintowy partner Madzix’a.

  • Napisane przez Bury w dniu 2009/08/08.

    a TTEH to nie wiem o co chodzi. To był Twój nick czy czyjś?

Zostaw komentarz

Subskrybuj komentarze


  • RSS