Wpisy z okresu: 6.2011

U siebie | 2011/06/30 |

Akcja przeprowadzka zakończona z sukcesem. Pierwsza noc w nowym miejscu przespana. Nie mam pojęcia co mi się śniło, bo straciłam przytomność w momencie zetknięcia głowy z poduszką. Mam nadzieję, że nie pakowanie.

Aktualnie mamy głównie kartony i pomimo opisów nie mamy bladego pojęcia gdzie co jest ale jesteśmy szczęśliwi. Oraz mamy też meble… do poskręcania. W kartonach oczywiście :)

Jest super!

Dziś rano szukałam majtek przez 15 minut i bynajmniej nie z powodów nagłej namiętności jaka mną targnęła była po zmroku. To po prostu one były w jednym z tryliarda pudeł.

Ciekawe czego będę szukać jutro ;)

Sklerokarteczka | 2011/06/29 |

Do przeczytania

Louise Erdrich "Klub śpiewających rzeźników"

choćby za sam tytuł :)

Meldunek z placu boju | 2011/06/24 |

Melduję posłusznie, że pokój Młodego czystkę przeszedł pomyślnie. Wszystkiego zrobiło się jakby mniej, pokój za to wydaje się zdecydowanie większy. Lokator nie rozpaczał, gdyż ponieważ albowiem w kluczowym momencie był akurat na hulajnodze a gdy wrócił, zdecydowanie bardziej pochłonęła go wizja segregowania klocków, samochodów i całego arsenału innych przedmiotów, o których istnieniu dawno zapomniał był a teraz mógł się na nowo ucieszyć na ich widok. No i mógł się poczuć Bardzo Ważnym Pomocnikiem a teraz jeszcze jest to dla Niego dość atrakcyjna fucha.

W efekcie mamy pięknie rozdzielone wspólnie zabawki, każdy pojemnik to inna kategoria a Igor sam docenił, że dopiero teraz doskonale wie gdzie co ma i jest super.

Jestem bezwzględnie inteligentna.

Szkoda, że teraz czeka mnie już tylko to, co tak dramatycznie odkładałam na wieczne później, czyli Moja Garderoba. W to już chyba nawet Książę Małżonek nie da się wrobić a samodzielnie nigdy nie uda mi się wykonać czystki rzetelnie bo zawsze pozostaje "wartość sentymentalna" do zbyt wielu ciuchów. Albo odwieczna nadzieja, że może kiedyś jeszcze się zmieszczę… oczywiście jak się mocno wysmaruję smalcem i wskoczę w to z dachu wieżowca… Naturalmą wiem też doskonale, że gdyby Plus Jeden podjął się tego karkołomnego zadania i posegregował mi zawartośc szafy po swojemu, a przy tym coś nieopatrznie oraz bez konsultacji i wielogodzinnych rozmyślań wyrzucił, w chałupie byłby siwy dym, że nawet jesień średniowiecza to przy tym pikuś. Dramat po prostu.

Idę pożreć wagon czereśni.

—————————————-

16.00

Prócz wagonu czereśni wchłonęłam jeszcze sałatkę z tuńczyka, jagodziankę i pęczek młodej marchwi.
Aktualnie wypadam z pracy i z niepokojem spoglądam w niebo.
Czy jest na sali ponton? Oraz kapok w wersji XXL?
Łisz mi lak…

Ratunku !! | 2011/06/20 |

Nie wiem ile razy wspominałam, że nie znoszę pakowania. Jakiś trylion co najmniej. Ewentualnie mogę pakować prezenty, bo to lubię. Choć zdecydowanie bardziej wolę rozpakowywanie prezentów. O ile są oczywiście przeznaczone dla mnie. W każdym razie pakowania jako takiego nie cierpię wręcz organicznie i od razu na samą myśl mam alergię. Nie mogę oddychac, mam globusa i natentychmiast potrzebuję wyjścia ewakuacyjnego.

Cóż. Możecie więc sobie wyobrazić moją nieprzebraną radość z okazji przeprowadzki, w której ferworze aktualnie jesteśmy. Taaa. Cud, miód i maliny. Fakinszit.

Od lipca mieszkamy już u siebie – taki jest plan i nie ma szans na jego jakiekolwiek przesunięcie, bo 30 czerwca zdajemy klucze i mówimy Woli adieu. Oczywiście nie mamy jeszcze w nowym mieszkaniu wszystkiego, ale właściwie półki na książki, szafa dla Młodego czy biurko nie są najważniejsze. Łóżka bardziej a ich w sumie też nie mamy. Ale kto by się tym przejmował. Mamy gotową łazienkę i kuchnię – bez lodówki wprawdzie ale póki co i tak się przecież ochłodziło. Na upartego ktoś może zatem spać w wannie. Zlewu nie polecam bo jednokomorowy, więc może być ciasnawo.

Obecnie mam w domu zagłębie pudłowo-pakunkowe. Poszukujecie karton, w który można zapakowac słonia? Nie ma sprawy. Mam. Przytachałam spod sklepu. A może worek foliowy na 500 litrów? Bardzo proszę.

Teraz pozostaje to wszystko czym dysponujemy przegrzebać, zrobić selekcję, spakować to co się nada, wyrzucić to co nie i sru. Proste. Ha! Nie wiecie tylko, że są kiecki, z którymi jestem związana emocjonalnie i nieistotne, że trochę już jakby nie korelujemy bo ja mam inny rozmiar niż one. Albo pokój Lokatora – skarbnica samochodów rozebranych na części i samotnych przedramion dzielnych rycerzy, po których tylko tyle zostało kiedy walczyli ze złym smokiem. Spróbujcie Mu powiedzieć, że coś się już do niczego nie nadaje i trzeba to wyrzucić. Teksańska masakra piłą mechaniczną. Pozostaje mi tylko wyekspediowanie Lokatora w bliżej niesprecyzowane "gdzieś" i czystkę w Jego zabawkach zrobić niecnie oraz cichaczem. W końcu każda nawet najczarniejsza i najbardziej nieprzebrana rozpacz ma swój kres. Podobno.

Chwilowo robię wszystko aby tylko nie zabrać się za selekcję i pakowanie.
Oraz wzdragam się na samą myśl o późniejszym rozpakowywaniu.

Najlepsze byłoby takie małe pstry i żeby było już wszystko posegregowane, spakowane, podpisane, oznaczone, przewiezione, rozpakowane, poukładane, zapomniane.

Czy jest na sali dyplomowany pakowacz? Albo może chociaż teleport? Chciałabym mieć już to wszystko za sobą i już tam mieszkać. Z uśmiechem siedzieć na wygodnej kanapie i popijając schłodzony sok ze świeżo wyciśniętej pomarańczy przygladać się poprasowanym w kancik i równiutko poukładanym w szafie pachnącym ubraniom. I mieć głęboko wszystkie przeprowadzki świata. Na baaaardzo długo.

Niewyraźne spało… | 2011/06/17 |

… oraz się zasłoniło i nic nie pokazało.

To tyle w kwestii obstawiania póki co :)

Może za miesiąc uda się podejrzeć.
W końcu i tak się dowiemy!
Tak czy siak opcje nadal są dwie :)

—————————————————

Ubranka i inne rzeczy polokatorskie poszły dawno w świat do innych potrzebujących, więc jeśli ktoś miałby jakieś zbędne pozostałości i chciał się ich pozbyć, bo mu na przykład zabierają miejsce na pawlaczu, czy strychu, to my jakby co chętnie przyjmiemy i będziemy oczywiście wdzięczni. Aktualnie najmniejsze rozmiary jakie zostawiliśmy są na 104 cm… Młode trochę więc na nie poczeka.
E-mail: pasztetowa_raz@gazeta.pl

Kumulacja? | 2011/06/15 |

Jutro dowiem się czy Ono jest Niewyraźną, czy też Niewyraźnym.
O ile oczywiście nie wypnie się tyłkiem pokazując nam środkowy palec.
Fascynujące, nie powiem :)

Igor, pytany przez Przedszkolne Ciocie, czy wolałby siostrę czy brata, twierdzi z mocą, że wszystko jedno, bo i brat i siostra są w porządku. Kochany chłopak.

Kogo obstawiacie?
:)

Lubię jak jest ciepło. Ale nie lubię korelacji: jestem w ciąży + jest upalnie + brzuch nie wali jeszcze w czoło osób siedzących w tramwaju = siedzą a ja stapiam się na gumoleum. Z drugiej strony nie lubię sama tego wypraszać. Z trzeciej staram się nie generować wścieku, bo skoro wyglądam zwyczajnie, jakbym zjadła z pięć obiadów za dużo i nie proszę, to trudno by ktoś się domyślił. Z czwartej strony zaś kiedyś sama dostałam burę od Pani, której ustąpiłam miejsca, myśląc, że jest w odmiennym stanie, że "dokuczam jej, że jest puszysta"… a przecież chciałam dobrze. A potem zabrakło mi stron.

Tak sobie chciałam pomarudzić.
Wiecie jak jest :)
Humory, kilogramy truskawek i "nikt mnie nie kocha" zamiennie z "niech mnie ktoś przytuli". Standard w tym stanie skupienia.

Żeby nie było, że tylko utyskuję, to przyjęłam życiowe motto tak w Dzień Dziecka (patrząc o poranku w lustro):
"Co dzień rano budzę się piękniejsza…
ale dziś to już kurde przesadziłam"
.

I tym optymistycznym akceptem życzę Wam wszystkim nieustającej zabawy i codziennych zachwytów światem.
Zróbcie dziś dla siebie coś wyjątkowego!
A potem najlepiej napiszcie mi o tym.
Baaardzo jestem ciekawa…


  • RSS