Wpisy z okresu: 7.2011

Niewyraźny | 2011/07/28 |

Otóż poznałam właśnie prawdę i niniejszym informuję, że zewsząd otaczał mnie będzie Hrabia Testosteron.

Niewyraźny bez cienia wątpliwości jest mężczyzną.

Pokazał się w całej okazałości a dodatkowo Pan Doktor wskaźnikiem zaznaczył nam gdzie mamy patrzeć, na wypadek, gdybyśmy mieli wątpliwości. Nie mieliśmy ich jednak ani trochę. Najmniejszych.

Igor rozkwiczał się z radości, wykrzyknął: WYGRAŁEM!, po czym pełen przejęcia oznajmił Panu Doktorowi, że chłopiec będzie miał na imię Jaś i prawdopodobnie będzie trochę psuł swemu starszemu bratu zabawki, ale nie bardziej niż on sam. Wybór imienia mamy więc chyba z głowy.

Sami faceci…
Ja to się umiem w życiu ustawić :)

Smaczki | 2011/07/27 |

Napis na murze cukrowni:
MORDERCY BURAKÓW!!

Imieniny | 2011/07/26 |

Wszystkim Aniom, Annom, Ankom i Aneczkom życzę dziś samych fajnych rzeczy. Wszystkim innym oczywiście też, ale Anie są mi dziś wyjątkowo bliskie.

Dopisałam sobie w kalendarzu wołami BAJKI.
Żeby nie było. Bo też mam :)

Pękłam ulubione spodnie.
Na szwie kurka siwa no.
W związku z tym mam doła.

To chyba znaczy, że koniec z krówkami, co? Ale czy ze wszystkimi czy tylko z kruchymi? Bo może ciągutki maja inne właściwości? Nie wiem doprawdy. Potrzebuję wsparcia.

Właściwie mam teraz albo doła albo uśmiecham się łagodnie jak po prozacu. Amplituda emocji dość złożona i męcząca. Dla otoczenia również. Sama ze sobą ledwie mogę wytrzymać, więc obstawiam, że Młody dorośnie w tempie natychmiastowym i wyniesie się z domu. A ja zostanę przy szafie z równo ułożonymi w kosteczkę t-shirtami w rozmiarze 116. Sama na środku oceanu. Aaaaaa…

Czy wiecie, że można się popłakać na reklamie kremu Nivea?
Masakra jakaś.
Nie no, niech mnie ktoś walnie w łeb bo zwariuję z tą huśtawką.
Hormon mnie strzela…

Dla wyrównania poziomu płynów w organizmie staram się oglądać wyłącznie filmy nacechowane okrucieństwem i przemocą. Są potencjalnie bezpieczne i nie muszę ich oglądać z rolką ręczników papierowych. Fatalnie za to znoszę doniesienia z kraju i ze świata – wszystko mnie przygnębia… i Norwegia, i wrak statku, i nawałnice co zrywają dachy. Obejrzę Fakty i mam ochotę natychmiast jechać do Sudanu by własnoręcznie wykopać studnię dla biednych spragnionych dzieci. W związku z powyższym czytam dla odmiany wyłącznie zabawne książki. Aktualnie chichoczę przy "Rock-mannie" Wojciecha Manna i już wiem, dlaczego nie został saksofonistą. Parskam zaś przy scenariuszu nowego filmu o seksie, który tłumaczymy w pracy i o którym nic nie mogę napisać bo to tajemnica. Ale jest nieźle. Golenie bobra na siedem sposobów – w tym w jodełkę – to przy całokształcie naprawdę małe miki.

Nowe Dziecko jak nic będzie psychopatą z wyjątkowym poczuciem humoru.

We czwartek ma ostatnia szansę na zademonstrowanie swojej płci zanim się zdenerwuję i wyciągnę je za nogę by to sprawdzić. Niech wie, że z matką się nie zadziera.

Puk, puk | 2011/07/21 |

Nowe Dziecko weszło w fazę porozumiewania się z otoczeniem.
Wieczorem kopie z wnętrza brzucha i nie da się tego pomylić z niczym innym.

Hop, hop! Jestem tutaj! – nadaje do mnie Morse’m.

Niesamowite uczucie…

Dopadł mnie tumiwisizm i stagnacja. A tak na serio to po prostu robię wszystko żeby tylko nie zabrać się za porządki. Oraz kartony.

Tak, tak – pudła zostaną z nami na zawsze. W sumie to dość intrygujące i zawsze można poczuć się jak w nowym miejscu. Pod warunkiem oczywiście, że znajdę kartony pod kilometrową warstwą kurzu, która podstępnie narasta wszędzie natychmiast, gdy tylko odwrócę wzrok.

Też tak macie?

Oraz pralka zjada mi jedną skarpetkę – znaczy nie tę samą, bo jak zeżre, to potem juz może wchłonąć tylko kolejną, przecież tamta jest już zjedzona. Czasem się taka brakująca skarpetka znajduje, ale za to wtedy okazuje się, że przez ten czas ta osamotniona i ocalona z pary zdążyła sobie już pójść na spacer w bliżej nieokreśloną dal siną a odległą. Nie wiem doprawdy. Czy amerykańscy naukowcy obliczyli już na to jakiś fajny algorytm? Bo jeśli nie, to stanowczo powinni. To zdecydowanie bardziej zajmujące niż to co czasem ogłaszają.

Amerykańscy naukowcy,
kwiat intelektu ludzkiego, znów zaskoczyli świat! Ogłosili, iż popcorn i
coca-cola, czyli popularny zestaw kinowy to bomba kaloryczna!

Taaa.

Ja tymczasem, korzystając z piękna weekendowej aury, spiekłam się na malinowo. Niechcący oczywiście. Graliśmy z Młodym w piłkę i jakoś tak wyszło, że całkiem zapomniałam o kremie z filtrem. Zawsze kiepsko wyglądałam w majtkowym różu, ale to, jak wyglądam w jego wściekłej odmianie, przechodzi wszelkie pojęcie. Teraz noce spędzam głównie lewitując nad pościelą, gdyż każde, najmniejsze nawet załamanie materiału, sprawia, że mam ochotę wrzeszczeć, bynajmniej nie z rozkoszy.

AAAAAA !!! Auć, ouć oraz inne wyrazy…

Chciałabym dysponować karnacją małżonka, który po dwóch dniach na słońcu, przepięknie brązowieje i nie wygląda jakby właśnie go ktoś podgotował w osolonym wrzątku. Za to ja na ten przykład teraz jestem prawdziwą patriotką – wszystko mam biało-czerwone i do tego całkiem sporo w piegi.

Henryku, płonę!
Wannę w kefirem poproszę. Pilnie.

Bo kocham wariatów :) | 2011/07/10 |

Zakochaliśmy się w tym z Księciem Małżonkiem na zabój. Jak puszczą w radio, to odkręcamy ile się da i wydzieramy się ku pewnej uciesze innych uczestków ruchu kołowego w stolicy.

Lokator też uwielbia i ostatnio prócz bycia strażakiem, kosmonautą, słynnym pianistą, policjantem w straży rzecznej (bo jeżdżą na motorówkach) oraz cukiernikiem (jak Dziadek), pragnie też zostać muzykiem rockowym.

Cóż… sądząc po wokalizach w wannie i rwaniu dziewczyn gdzie się da, ma zadatki. Ha! Przynajmniej będę miała zawsze dobrą miejscówkę na koncertach :)

Kalosze w grochy | 2011/07/08 |

Piękną mamy jesień tego lata, nieprawdaż?
W związku z powyższym śniły mi się kalosze w grochy.
Całkiem twarzowe.

Mam chandrę.

Haluta wyjeżdża do Danowskich, gdzie zawsze jeździłyśmy razem, od 10 kurde chyba już lat, a ja tkwię w pracy i skupiam się na myśleniu, że aktualne bycie pod kreską jest w naszym przypadku przejściowe i w końcu tak to jest jak się buduje i urządza coś własnego a nie dysponuje się nagłym spadkiem od nieznanej dotąd ciotki-krezuski z Ameryki. Na tę przejściowość w każdym razie mam nadzieję. Oraz nadal mamy dla Nowego Dziecka wyłącznie łóżeczko. Nie wiem, może od razu będziemy Je hartować, w końcu w Afryce golizna małoletnich panuje. Tylko może w klimacie drobna różnica ;)

W czasopiśmie pobranym z kuchennego stołu Mamuta wyczytałam, że kobieta w każdej sytuacji powinna czuć się, wyglądać oraz po prostu być: kobieca, powabna i intrygująca. Dla swojego faceta oczywiście.

Mam przed sobą wielki ponton i wcale nie czuję się kobieco, powabnie oraz intrygująco. Czy wyglądam to może pominę, bo nawet bez zbytniego krytycyzmu wiem, że nie. Pod koniec dnia nie mam już kostek a zamiast nóg posiadam wierne repliki Kolumny Zygmunta. Oraz sapię. Ale spoko, to tylko od ciągłego stania w pociągu – plusem jest natomiast fakt, że nie trzeba sie niczego trzymać, taki jest ścisk. W końcu siedzą wyłącznie najbardziej potrzebujący młodzi mężczyźni z puszką piwa w ręce. Jak bym piła od szóstej też w okolicach ósmej rano byłabym zmęczona. Przepotwornie.

Bądź piękna w ciąży!
Tia…
Dzidziulki, kuleczki, fasolki, bobaski, ptaptusie!
Rzyg panoramiczny.

Generalnie jestem dziś w nastroju nieprzysiadalnym.
Napiłabym się tequilli i obejrzałabym jakiś dobry boks.


  • RSS