Zapuściłam nieco blogasek. To prawda. Ale czuję się ździebko usprawiedliwona gdyż albowiem zajęta byłam nieco. Głównie dziećmi, bo rozszerzanie diety niemowlęcia przy jednoczesnym poszerzaniu horyzontów poznawczych siedmiolatka (prawie), baczenie by nie zapomnieć o wszystkich szczepieniach, wizytach lekarskich i nielekarskich, zebraniach, spotkaniach, komuniach, urodzino-imieninach i innych ciekawych zjawiskach jest jakby zajmujące troszkę. A maj był dodatkowo bardzo intensywny muzycznie, bo z chórem jeździliśmy konkursowo. I się pochwalę nawet :) A jakże.

Zdobyliśmy pierwsze miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Cerkiewnej "Hajnówka" w Białymstoku a zaraz potem pojechaliśmy do Legnicy gdzie wyśpiewaliśmy Grand Prix Ogólnopolskiego Turnieju Chórów "Legnica Cantat" a dodatkowo dostaliśmy też główną nagrodę "nieoficjalnego jury" konkursu.

Jestem z nas baaaaardzo dumna :)

A! No i w Legnicy Jaś udzielał za moim pośrednictwem pierwszego w swoim życiu wywiadu jako najmłodszy obecny na miejscu ogłaszania wyników chórzysta. Wprawdzie przespał całą uroczystość i nie do końca jest świadom sławy i chwały jaka się przed nim rozpościera, a ja byłam potwornie zmęczona, rozchełstana, w klapkach kąpielowych i nie do końca wiem co w ogóle mówiłam, ale przygoda to niebywała.

a tu o nas piszą

A teraz obiecuję odkurzyć blog i coś popisać. Od jutra. Dziś idę spać.