Wpisy z okresu: 8.2012

Ojacieżpierdolę | 2012/08/30 |

Napisałam notkę i poszła do krainy nieważkości i zaginionych pojedynczych skarpet.

Nawet już mi się przeklinać nie chce.

Nie podoba mi się ten nowy fakinszit. Moje oba fajne blogi wyglądają jak „idź stąd”. Jakieś reklamy na wierszowanym, jakieś linki nie moje wszędzie, jakieś porozciągane w kosmos archiwum. I komentarze, które trzeba akceptować. Bez sensu. Chcę żeby było pstryk i żebym mogła wrócić do siebie. Bo to nie jest mój dom.

Nie teraz | 2012/08/09 |

Ścięłam włosy.

Mam teraz krótkie i jakoś bardziej na lewo. Jak przy halnym.
Halny mam z kolei w lodówce, bo Książę Małżonek myślał, że ja zrobię zakupy a ja, że On. Pojechał sobie do pracy a ja wróciwszy ze swojej ujrzałam w lodówce… światło. Plus keczup, musztardę i ocet po pieczarkach.

A może daje mi nieśmiało do zrozumienia, że też wie o tych 8 kg których jeszcze nie zrzuciłam?

Hmmm. Póki co, to mogę je zrzucić ze schodów. Ewentualnie. Waga jest wredną piczą i ani drgie. Pewnie w poprzednim wcieleniu była supermodelką z bransoletką w talii i nogami do szyi. W kwestii talii wypowiadać się nie będę, bo od jakiegoś czasu nie mogę jej namierzyć niestety. Nóg do szyi również nie posiadam. Mam za to ręcę do kostek – a przynajmniej tak po noszeniu Janka się czuję – i wkrótce będę mogła wiązać sobie sznurówki na stojąco.

Ostatnio mieliśmy oboje z Plus Jednym ciekawe rozważania w temacie znaczeń słów i ich umowności.
Bo gdyby tak zamiast "śledzić", użyć czegoś innego…

- Czy Pan mnie śledzi?
- Ależ nie, szprocę!

Te przymusy blogowe działają na mnie jak płachta na byka. Mam dwa blogi, nie chcę stracić z nich notek, zdjęć, szablonów. Nie mam bladego pojęcia jak to skopiować i gdzie oraz – co najlepsze – kiedy. W nielicznych chwilach wolności od lepkich rączek i ratowania wszechświata przy pomocy klocków Lego i falistej tektury piszę notki. Bo obiecałam przecież. A za chwilę jadę na urlop i po moim powrocie będzie już pozamiatane. Zna ktoś jakiś sposób?

Najchętniej głównodowodzacemu tych wszystkich zmian otworzyłabym w tyłku parasol. Duży, męski, z metalowym szpicem. Karma jego mać!


  • RSS