Wpisy z okresu: 5.2013

Dokończ zdania | 2013/05/28 |

Artykuł

W nawiązaniu do artykułu powyżej…

Lubię być mamą bo:
- to wspaniałe uczucie być dla kogoś całym światem
- dzięki temu dorosłam, ale na szczęście nie do końca
- mam kochane dzieci, od których codziennie dostaję całe morze miłości i ciepła

Mam takie marzenie:
- wychować dwóch dobrych, mądrych i opiekuńczych, po prostu fajnych facetów
- by odbyło się to możliwie bezboleśnie – bez trzaskania drzwiami i z umiarkowanie lekkim „okresem buntu i naporu” młodocianych
- zrobić/robić jeszcze coś ważnego poza macierzyństwem

Gdyby nie Igor i Jaś to:
- moje życie byłoby z pewnością prostsze w obsłudze… ale nie byłoby tak pełne, nasycone emocjami, kolorowe i szczęśliwe
- nigdy nie dowiedziałabym się jak mocno i bardzo można kogoś kochać (poza tym fascynującym etapem zakochana, gdy ma się „motyle w brzuchu”)
- na świecie byłoby okropnie pusto i smutno

Aczkolwiek czasami mam oczywiście ochotę pizdnąć wszystko w cholerę, wyjechać na Bali i wystąpić o azyl klimatyczny oraz umieszczenie na odludziu. Czasami ;)

A Ty jak dokończysz swoje zdania?

Z okazji wczorajszego Dnia Matki dowiedziałam się, że nie mam prawa do posiadania pasji. Mam prawo do posiadania rodziny i poświęcania się dla niej. W imię umiarkowanej akceptacji otoczenia. Mogę się ewentualnie pasjonować prasowaniem.

Posiadanie pasji równa się ostracyzmowi, gdyż jest to fanaberia, na którą można sobie pozwolić, gdy ma się za dużo wolnego czasu i zero zobowiązań. Jeśli jest się matką pracującą zawodowo na pasję nie ma już miejsca – taka matka powinna wracać w te pędy do domu i czerpać szczęście wyłącznie z ciepła domowego ogniska (po drodze radośnie przebiegając przez mosteczek w równocześnie zakrzywionej rzeczywistości i robiąc sprawunki). Nie ma miejsca na inne źródła szczęścia.

Z okazji Dnia Matki usłyszałam, że nie zajmuję się dziećmi, zaniedbuję rodzinę, wyjeżdżam sobie gdzieś na weekend z chórem, porzucając najbliższych, świetnie się bawiąc (cud boski, że po powrocie nie czekał na mnie Fakt i Superekspress z publiczną chłostą i odebraniem praw rodzicielskich) i ogólnie rzecz biorąc wszystko leży odłogiem a ja się spełniam. Kosztem innych oczywiście.

Z okazji Dnia Matki dowiedziałam się, że jestem Złą Matką. Najgorszą z możliwych. A to wszystko, bo zadzwoniłam z życzeniami z okazji tego dnia do Innej Matki.

Kiedyś sądziłam, że szczęśliwe Dziecko to szczęśliwa Matka, a szczęśliwa Matka to szczęśliwe Dziecko. Bardzo się myliłam. Matka może być nieszczęśliwa. Ważne, by była w domu. Mój Mąż jest tego samego zdania. Właściwie już chyba tylko moja Mama stoi po mojej stronie. Ale chyba niepotrzebnie, bo przestaję mieć siłę na cokolwiek. Niestety. Po pół roku przepychanki jedynym plusem tej sytuacji jest możliwość założenia spodni, w które od dawna się już nie mieściłam.

Z okazji i bez okazji życzę wszystkim Matkom, Mamom i Mamusiom, by zawsze czuły się doceniane, kochane, ważne i wyjątkowe. I żeby nikt nigdy nie podcinał im skrzydeł. Niech latają wysoko i wracają szczęśliwe po końce palców.


  • RSS