| Zaparkuj | Wsteczny |

Wygląda na to, że aktualnie na metrażu jestem jedyną osobą bez gorączki, grypy, zapalenia płuc, anginy i bolącego barku.

Podaję leki, obieram jabłka, noszę na rękach, robię kisielek, zmieniam okłady, otulam kocem, trzymam miskę i dziarsko klnę pod nosem.

„Raz dobosz, zuch, szedł sobie ulicami
I bił za dwóch w swój bęben pałeczkami.
Ram, pam, pa, ra, ra… mać!”

Pragnę umrzeć.

  • Napisane przez ~Surf w dniu 2017/05/23.

    Szybkiego powrotu do zdrowia. Z pewnością ciężko jest samemu wśród chorych gospodarzyć i zając się wszystkim.

Zostaw komentarz

Subskrybuj komentarze


  • RSS