| Zaparkuj | Wsteczny |

Recenzje umieszczane na stronach mają to do siebie, że giną. Kiedyś napisałam jedną i szlag ją trafił, postanowiłam więc przypomnieć sobie i napisać ją jeszcze raz, tutaj. Oczywiście słowo w słowo to nie jest, zwłaszcza, że tamta była sprzed kilku lat, ale żółty pontonik jest aktualny jak tragiczny stan umiejętności liczenia przez władzę i uprzywilejowane media osób na manifestacjach.

To tyle jeśli chodzi o wstęp.

„Mamo, dasz radę!” dostałam w prezencie od autorki gdy byłam w ciąży z drugim dzieckiem. Egzemplarz z autografem i osobistymi życzeniami, fiu, fiu. Ale nie to było w tym wszystkim najważniejsze. Miałam już wtedy syna, wesołego pięciolatka z ambicjami podbicia kosmosu i wieść o całkiem nowym człowieku rosnącym w moim brzuchu napawała mnie wyłącznie pozytywnymi emocjami. Do czasu. Bo jak wiadomo dzieci dają nam tyle dobra i miłości, że łatwiej skupić się na tych wyłącznie dobrych rzeczach, które się nimi wiążą… ale zawsze jest jakieś ale. Oczywiście po przyjściu na świat drugiego potomka przypomniało mi się wczesne macierzyństwo z całym dobrodziejstwem inwentarza. Kolki, nieprzespane noce, trudności związane z karmieniem, nieustająca troska i wątpliwości, czy na pewno robię wszystko co trzeba, oraz czy robię to dobrze. Z pewnością są kobiety, które mają specjalny włącznik MAMA IDEALNA i po naciśnięciu go ich wiedza, cierpliwość i intuicja wiodą je prostą drogą do pełnego sukcesu – zdrowego, zadowolonego z życia, szczęśliwego bobasa wraz z uroczą rodzinką w tle. Ja niestety należę do tych mam, które nie mają takich funkcji w pakiecie startowym. Pewnie, że było mi łatwiej, bo miałam już przecież całkiem udany egzemplarz syna. Ale z tego samego powodu było mi też trudniej, bo czasem lepiej nie wiedzieć.

Po urodzeniu drugiego syna książka Dorki uratowała mi życie, zdrowie psychiczne oraz sporą część paznokci, których dzięki jej przeczytaniu nie obgryzłam ze stresu. Lekko, spokojnie i z dużą dozą humoru autorka przeprowadziła mnie przez arcyskomplikowane meandry potrzeb, reakcji i mechanizmów, które rządzą takim całkiem nowym człowiekiem. W przystępny dla statystycznego rodzica sposób wyjaśniono w książce czym jest bunt dwulatka, kiedy się kończy, pozwala nam zaczerpnąć oddechu i miłości, by następnie elegancko przejść w bunt trzylatka itd. Tak, oczywiście, to wszystko się kiedyś kończy i my, rodzice wiemy to najlepiej. Jednak w obliczu wydzierającego się w niebogłosy malucha w kompilacji z zagubionymi kluczami, spóźnieniem do pracy, czy plamą na jedynej wyprasowanej koszuli wiele z naszych mądrych zasad i cennych nauk zmyka niczym kot z kanapy u cioci na imieninach.

„Mamo, dasz radę!” pozwoliło mi uwierzyć, że nie muszę być supermamą, bo jeśli będę wystarczająco dobrą mamą dla moich dzieci, dla nich będę super do sześcianu. Że można być rodzicem oraz pozostać sobą. Że można urodzić, wychować i zaprzyjaźnić się z własnym dzieckiem, albo dziećmi i w tym wszystkim nie zwariować. Książka Dorki to świetna lektura zarówno dla tych planujących, jak i tych już wdrażających plany w życie. W moim świecie matki funkcjonującej na pełnych obrotach była kojącym żółtym pontonikiem na wzburzonym oceanie macierzyństwa.

Teraz mam już troje dzieci, dwa lata temu dołączyła do nas córeczka, ale pamiętam ten książkowy prezent do dziś. I to wcale nie z uwagi na autograf :-)

  • Napisane przez ~Chuda w dniu 2016/05/11.

    Piękna recenzja! Dziękuję po stokroć :-)

  • Napisane przez ~Tilaka w dniu 2016/05/13.

    Namówiłaś mnie, kupuje. Tylko gdzie mogę dostać egzemplarz z autografem? ;)

  • Napisane przez ~mlody w dniu 2016/05/20.

    Dobra recenzja.

  • Napisane przez ~mała w dniu 2016/06/10.

    Bajko co tam u Was??? my tu tęsknimy!!!

  • Napisane przez ~kurs ant w dniu 2016/06/14.

    No i bardzo dobra recenzja, i nic nie zginęło!

  • Napisane przez ~banita w dniu 2016/06/18.

    Puk-puk! Czy tu jeszcze się pisze? :-)

  • Napisane przez ~jola w dniu 2016/06/20.

    Bajko, bo z niepokoju zaczęłam czytać blog od początku!

  • Napisane przez ~Agnieszka w dniu 2016/06/22.

    Bajko, wychodź z termosu i pisz, bo my tu czekamy :)

  • Napisane przez ~Sebastian w dniu 2016/08/10.

    Fajnie napisana recenzja. Jestem tu bo żona, dość często tu zagląda :)

Zostaw komentarz

Subskrybuj komentarze


  • RSS