| Zaparkuj | Wsteczny |

Dzień, w którym Matka Dzieciom nie wstała. To znaczy wstała, zrobiła śniadanie dzieciom, zakupy wszystkim, po czym definitywnie padła. Książę Małżonek wrócił z pracy o 11 i zastał stan ogólnej degrengolady i rozkładu moralnego. Dzieci wytropiły schowane na bardzo czarną godzinę ciastka i były łaskawe obsłużyć się w kwestii picia. Kleksy z mleka sugerują, że nawet storczyk był spragniony.

Tak bywa.
Matka Dzieciom na ogół jest pancerna ale jak już ją coś dopadnie, to konkretnie.
Leżę i choruję.

Wszystko mnie boli, wkurwia, a całkiem sporo zapewnia obie te opcje w pakiecie.
Proszę mnie żałować, wspierać i dostarczać smakołyki, po czym w trosce o zdrowie i życie natychmiast spierdalać. Ciasto Brownie pozostawione na wycieraczce byłoby miłe. Bilecik zbędny.

Nikt jeszcze nie komentował.

Zostaw komentarz

Subskrybuj komentarze


  • RSS